Rozdział 13-Wyjazd nad morze


Jeszcze na wpół śpiąc, z głową na poduszce odebrałem telefon.
-Słucham.-mruknąłem zaspany.
-Karol? Tu Daniel.-usłyszałem w słuchawce znajomy głos, ale nie mogłem skojarzyć do kogo należy.
-Daniel?-
-Twój kuzyn z Niemiec, dzięciole!-głos zdradzał zdenerwowanie ale i rozbawienie.
-A, to ty, wybacz ale jeszcze śpię.-powiedziałem i spojrzałem na zegarek. Była już dziewiąta rano.
-Taa, to akurat zauważyłem.-zaśmiał się i dodał.-Słuchaj, jest sprawa.-
-Nawijaj.-powiedziałem i usiadłem na łóżku, budząc się powoli. Wstałem i udałem się do kuchni, słuchając Daniela.
-Masz może ochotę na wypad nad morze?-zapytał.
-Bardzo chętnie.-odparłem włączając kuchenkę i wstawiając wodę na kawę.
-Bo tak się składa, że po jutrze przyjeżdżam do Polski, a konkretnie zatrzymuję się w Łebie,w pensjonacie znajomego.-mówił Daniel.-Może weźmiesz naszych znajomych i Dawida i przyjedziecie na kilka dni?-
-A wiesz co, z przyjemnością przyjedziemy.-przystałem na jego propozycję.-Przez pierwszy miesiąc wakacji i tak nie mamy żadnych planów, a siedzenie w domu to mało ciekawe zajęcie.-
-No to dzwoń do Roberta, mojego ulubionego perkusisty, zawijaj młodego i przyjeżdżajcie!-
-A mogę zabrać jeszcze kogoś?-zapytałem, myśląc o Pawle.
-Kogo?-zapytał kuzyn.
-Mojego bardzo bliskiego przyjaciela, Pawła, polubicie się.-postanowiłem nie mówić o nim jako o swoim chłopaku.
-Przyjaciel, tak?-zapytał Daniel.-A nie chłopak?-
Nabrałem powietrza. Czyżbym się jakoś zdradził? Czy tak łatwo mnie rozszyfrować? Zagwizdał czajnik, ale byłem zbyt zaskoczony, aby wyłączyć kuchenkę.
-Czyli zgadłem.-stwierdził głos w słuchawce.-Wyłącz tę wodę, bo wyje jak syrena.-
Odruchowo wyłączyłem kuchenkę i zalałem kawę.
-I co tak milczysz?-usłyszałem znowu w słuchawce.
-Masz rację, to mój chłopak.-wykrztusiłem w końcu.
-Aj, kuzynku, pedalstwo jest chyba genetyczne w naszej rodzinie.-zaśmiał się Daniel.-Ja też chciałem ci przedstawić swojego chłopaka, jak już przyjedziecie.-
-W takim razie chętnie go poznam, zjawimy się po jutrze w Łebie.-potwierdziłem.-Zaraz zadzwonię do Roberta.-
-Elegancko, więc czekamy na was na miejscu, trzymajcie się.-
-Cześć.-rozłączyłem się i udałem się do pokoju z kubkiem kawy i butelką mleka, wyjętą z lodówki. Po drodze obudziłem śpiącego Dawida, łaskocząc go w stopy, wystające spod koca. Otworzył oczy i usiadł, ziewając szeroko.
-Nie dasz pospać człowiekowi, jeszcze wcześnie.-jęknął cicho i przetarł oczy kciukami.
-Daniel z Niemiec dzwonił.-powiedziałem, obszedłem stół i usiadłem na swoim łóżku.
-O, jedziemy do Niemiec?-młody ożywił się.
-Nie do Niemiec, nad morze.-sprostowałem i w skrócie streściłem mu naszą rozmowę, pomijając to, że powiedziałem kuzynowi o Pawle i że on powiedział o swoim chłopaku.
-To super!-ucieszył się.-Aż też się napiję kawy, a co się będę.-wstał i boso poczłapał do kuchni. Wziąłem do ręki telefon i wykręciłem numer Roberta, perkusisty naszego zespołu. Szybko przedstawiłem mu sprawę, Robert oczywiście ucieszył się z wyjazdu i obiecał, że pojedzie z nami. Po krótkiej rozmowie pożegnałem się i wybrałem kolejny numer, Pawła.
Niestety moje kochanie nie odbierało. Upiłem łyk cudownego napoju z kubka i przeszukałem listę kontaktów w telefonie, aby odnaleźć jego numer domowy. Nacisnąłem przycisk z zieloną słuchawką i czekałem na połączenie.

***************************************************************************************************

Paweł stał w ogrodzie w samych spodenkach, podlewając trawnik i napawając się porannym słońcem, delikatnie nagrzewającym jego ciało. Kierował strumieniem wody z węża ogrodowego, przesuwając się coraz dalej między drzewa. Jego wzrok padł na stojącą nieopodal altanę. Poczuł ciepło na wspomnienie cudownych chwil, przeżytych w niej. Przed oczami stanęło mu nagie ciało Karola, jego szerokie barki i płaski,umięśniony brzuch. Oczyma wyobraźni widział jego silne ramiona, dłonie o długich palcach. Muskularne nogi i łydki,niemal całkowicie pozbawione włosków. Tak zatopił się w swojej wyobraźni, że dopiero spadające na głowę krople wody wyrwały go z transu. Okazało się, że w zamyśleniu skierował końcówkę węża do góry i sam skropił się wodą. Parsknął śmiechem i przekręcił plastikowy pierścień na końcówce węża, zamykając strumień wody.

Usłyszał głos mamy i spojrzał w stronę domu. Mama wołała go, wychylona z kuchennego okna,skierowanego na ogród.
-Paweł, wołam cie już od jakiegoś czasu, słuch straciłeś?!-
-Przepraszam mamo, zamyśliłem się.-zawołał w jej kierunku.-Co się stało?-
-Chodź szybko, Karol dzwoni.-pani Klara popędziła go.-Nie masz przy sobie telefonu?-
-Nie wziąłem z pokoju, ładuje się.-odpowiedział, szybkim krokiem idąc w stronę domu. Wszedł do pokoju i podniósł położoną na stoliku słuchawkę telefonu domowego, nogą zamykając drzwi.
-Miał.-szepnął słodko do słuchawki.
-Hej kociaku.-usłyszał głos swojego ukochanego.-Czym byłeś tak zajęty, że mama wołała cię aż pięć razy?-
-Podlewałem trawnik w ogrodzie i ten... zamyśliłem się.-zawstydził się na wspomnienie swoich myśli.
-Ciekawe, o czym tak intensywnie myślałeś.-Karol zaśmiał się w telefonie.-Mam nadzieję, że o mnie.-
-Czytasz w moich myślach.-zamruczał do słuchawki.-Wiadomo, że o tobie. Jesteś najczęstszym obiektem moich myśli od dłuższego czasu, myszko.-
-Słodki jesteś, kochanie.-powiedział Karol i dodał.-Posłuchaj, dziś rano dzwonił do mnie kuzyn z Niemiec, zaprasza nas nad morze.-
-Ale do Niemiec?-zapytał czarnowłosy.
-Niee, po jutrze przyjeżdża do Łeby i zaprosił nas tam.-wyjaśnił jasnowłosy.-Ma tam jakiegoś przyjaciela, który ma pensjonat, więc mielibyśmy nocleg gratis.-
-A rozumiem.-brunet pokiwał głową.-To pogadam zaraz z mamą, myślę, że się zgodzi.-
-Poproś ją w moim imieniu, powiedz,że jedzie też mój brat i jeszcze perkusista z zespołu.-
-No dobrze, to idę z nią porozmawiać i oddzwonię ci za chwilę.-powiedział Paweł, ciesząc się na myśl o wyjeździe.
-Dobrze, czekam na telefon, kocie, kocham cię.-
-Ja ciebie też kocham, pa.-odłożył słuchawkę na aparat stojący na stoliku i poszedł do kuchni, w której krzątała się mama, gotując coś pysznego, sądząc po zapachu.
Usiadł przy stole, podrapał się po głowie i zaczął nieśmiało.
-Mamo, puściłabyś mnie na kilka dni nad morze?-
Pani Klara odwróciła się od kuchni, patrząc na niego znad zaparowanych okularów swoimi czarnymi oczyma.
-Wykluczone, dziecko, masz dopiero szesnaście lat.-
-Prawie siedemnaście...-mruknął chłopak.
-No dobrze, niech będzie siedemnaście, co nie zmienia faktu, że mimo wszystko jesteś trochę za młody na samotne wyjazdy nad morze.-
-Mamo, ale nie pojadę przecież sam.-jęknął Paweł, czując jak wspaniały plan spędzenia cudownych chwil nad morzem ze swoim ukochanym, rozwiewa się jak poranna mgła, porwana nagłym podmuchem wiatru.
-Więc z kim się wybierasz?-mama miała surowy głos, choć na codzień była bardzo łagodną kobietą.
-Z Karolem, jego bratem i kolegą z zespołu.-wymienił Paweł, modląc się w duchu, aby to przekonało mamę.-Będzie też jego kuzyn z Niemiec, przyjeżdża sam do Łeby i to właśnie on nas zaprasza.-
-Z Karolem...-zamyśliła się pani Klara.-Karolowi ufam, mogłabym się zgodzić, bo wiem jaki jest samodzielny. Ale chciałabym z nim najpierw pogadać o tym wyjeździe.-
Chłopak zerwał się z krzesła i krzyknął.
-Kocham cię, mamusiu!-
Pobiegł do swojego pokoju po telefon i po chwili wrócił, wybierając numer swojego chłopaka. Usiadł ponownie w kuchni i czekał na połączenie. Jego mama również usiadła i wpatrywała się w napiętą twarz syna.
-Karol?-powiedział Paweł.-Mama chce z tobą porozmawiać o tym wyjeździe.-
Podał telefon mamie. Pani Klara wzięła od niego aparat i przyłożyła do ucha.
-Witam ponownie Karolku.-powiedziała miłym, ale stanowczym głosem.-Podobno wybieracie się nad morze.-
Słuchała przez chwilę w milczeniu, potem kiwnęła głową, powiewając swoimi pięknymi czarnymi lokami.
-Rozumiem, ale czy macie świadomość tego, że tam się jedzie niemal dwanaście godzin?-zapytała. Znowu przez chwilę słuchała głosu w słuchawce.
-Dobrze, zgadzam się.-spojrzała na Pawła, mówiąc te słowa, widziała jego szeroki uśmiech i szczęście wypisane na twarzy.-Możecie zostać nawet na tydzień, ufam ci i wiem, że moje dziecko będzie w dobrych rękach. I proszę nie zapomnieć o jakiejś pamiątce dla mnie! Do widzenia.-powiedziała na zakończenie zdecydowanie weselszym tonem. Rozłączyła się i oddała telefon synowi, uśmiechając się pod nosem.
-Jedziesz nad morze, podziękuj Karolowi, przekonał mnie.-
-Jej, dziękuję, mamusiu.-chłopak poderwał się z miejsca i uścisnął ją mocno.
-No już, nie duś mnie bo nie będzie obiadu.-wystawiła język, udając że się dusi.
-Nie obawiaj się, niewiasto, twój syn wróci znad morza bogatszy o nowe doświadczenia.-Paweł zaśmiał się szczerze i usiadł ponownie.-Może nauczę się kilku szant, morskie klimaty mają swoje uroki.-
-Tylko nie zaciągnijcie się tam przypadkiem na jakiś statek.-pani Klara spojrzała na Pawła wesoło.-Chociaż gdybyś został przystojnym piratem, jak Jack Sparrow...chyba byłabym z ciebie dumna.-
-Rozważymy to z Karolem na miejscu.-Paweł zaśmiał się znowu i wstał.-To ja chyba pójdę się pakować, czy coś.-
-Skoro macie tam być po jutrze to przygotujcie się na wyjazd jutro po południu lub wieczorem.-
-Wiem, dla tego chyba już spakuję to co mi przyjdzie do głowy, a dokończę jutro rano,zanim pojadę do Karola.-
-Nie musisz się nadmiernie śpieszyć, do Karola cię podrzucę, przy okazji poznam jego brata. A potem podwiozę was na dworzec, nie będziecie taszczyć bagaży do autobusu.-
-Super, dzięki mamo.-Paweł pocałował ją w policzek i skierował się do drzwi.-To ja idę się pakować.-
-No, leć, nie zatrzymuję cię, mój przystojny piracie.-zaśmiała się jego mama.
-Ha ha ha, bardzo śmieszne.-chłopak pokręcił głową z uśmiechem.-Ja i przystojny, akurat.-
Poszedł do swojego pokoju, a pani Klara wróciła do gotowania swojej przepysznej, sądząc po zapachu, potrawy.
-A tak przy okazji!-usłyszała krzyk syna z jego pokoju.-Co dzisiaj na obiad? Pachnie wspaniale!-


***************************************************************************************************

Szykowałem kanapki na podróż, czekając na panią Klarę i Pawła. Za godzinę mieliśmy pociąg z dworca głównego, czekało nas niemal dwanaście godzin jazdy do Kołobrzegu, gdzie mieliśmy spotkać się z Danielem. Stamtąd miał nas zabrać swoim samochodem bezpośrednio do Łeby.
Skończyłem kanapki, zapakowałem je w folię aluminiową i zaniosłem do pokoju, aby wrzucić je do torby podróżnej. Dawid siedział już w plecaku na swoim łóżku, gotowy do wyjścia i nerwowo wystukiwał na panelach rytm butami.
-Młody, wyluzuj trochę.-uspokoiłem go.-Mamy jeszcze godzinę a ty już od jakiegoś czasu siedzisz w plecaku, jakbyśmy mieli się spóźnić.-
-Wiesz, wolę być gotowy.-powiedział i uśmiechnął się.
-Spokojnie, nie ma jeszcze Roberta, nie wspominając o Pawle z mamą.-
Niemal w tym samym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Ruszyłem do przedpokoju i otworzyłem drzwi. Robert spojrzał na mnie swoimi szarymi oczami i powiedział.
-Cześć, blondasie.-
-Cześć, blondasie.-odpowiedziałem i zaprosiłem go do środka. Nasze powitania obrosły już niewielką legendą w domu kultury, od początku założenia naszego zespołu witaliśmy się tymi samymi słowami "cześć, blondasie".
Mieliśmy taki sam kolor włosów, stąd wzięły się owe "blondasy". Jednak tylko to nas łączyło, różnice między nami były diametralne. Przede wszystkim różnił nas wzrost, Robert miał sto siedemdziesiąt centymetrów, przy moich dwóch metrach.
Chłopak wszedł do pokoju i przywitał się z Dawidem. Usiadł w fotelu, wyjął zza spodni pałeczki i zakręcił nimi zwinnie między palcami.
-Ja swój sprzęt mam przygotowany, a gdzie wasz?-
-Stoi tam.-wskazałem głową spakowaną gitarę elektryczną i piecyk, a także akustyka w szarym pokrowcu.
-Nie gadaj, że bierzesz też elektryka i piec.-zdziwił się.-Kto to będzie dźwigał do pociągu?-
-A jak myślisz, po co tu jesteś?-uśmiechnąłem się wrednie i zatarłem dłonie.
-Taki chuj!-oburzył się.-Ja mam swój sprzęt tutaj.-
Zakręcił ponownie pałeczkami, co zawsze robiło wrażenie na osobach postronnych, nie znających sztuczek perkusistów.
-Nie denerwuj się, nasza robota ograniczy się tylko do zapakowania tego do auta mamy Pawła.-wyciągnąłem uspokajająco dłoń.-Potem wniesiemy to do pociągu i po przyjeździe na miejsce do auta Daniela.-
-Pomogę, spokojnie.-machnął ręką.-Paweł też bierze gitarę?-
-Oczywiście, tak chciał Daniel, mamy zabrać to co damy radę unieść.-
-Oj, to szykują się ostre muzyczne imprezy.-Robert uśmiechnął się szeroko.
Zadzwonił mój telefon, spojrzałem na wyświetlacz.
-To Paweł, pewnie każe nam schodzić za chwilę.-odebrałem telefon.-Tak?-
-No cześć mysz... Karol, schodźcie już, zaraz podjedziemy.-usłyszałem jego cudowny głos i zająknięcie, kiedy zapomniał się i przy mamie o mało co nie powiedział na mnie "myszko". Uśmiechnąłem się i już miałem powiedzieć do niego "kocie", na szczęście jedno spojrzenie na Roberta odwiodło mnie od tego pomysłu. Lepiej nie zdradzać zbyt wiele na nasz temat, nawet najbliższym znajomym.
-Dobrze, już schodzimy.-powiedziałem i przypomniałem sobie o czymś.-Czekałem jeszcze na Damiana, bo muszę mu zostawić klucze.-
-Podjedziemy z mamą po niego, zadzwoń tylko i mu powiedz, że go zabierzemy.-
-Okej, dzięki.-ucieszyłem się z takiego obrotu sprawy.-Już dzwonię.-
Rozłączyłem się i szybko zadzwoniłem do kuzyna. W ekspresowym tempie przekazałem mu, że zostanie zabrany przez Pawła spod domu, schowałem telefon do kieszeni i złapaliśmy za sprzęt. Do pokoju wszedł kocurek, patrząc na mnie swoimi zielonymi oczkami. Odstawiłem na chwilę gitarę i pochyliłem się nad nim. Pogłaskałem go po głowie, na co mruknął z zadowoleniem i nastawił szyję do drapania.
-Kocie, zostajesz w domu, Damian będzie się tobą zajmował przez kilka dni.-podrapałem go pod szyją i wstałem.-Pilnujcie domu i nie urządzajcie dzikich imprez.-
-Nie gadaj z kotem, schodźmy już.-popędził mnie Robert.
Zeszliśmy przed klatkę akurat w momencie, kiedy samochód pani Klary podjeżdżał. Zaparkowała najbliżej jak tylko mogła i wysiadła z auta.
-Witaj, Karolu, sporo macie tego sprzętu.-uśmiechnęła się.-Ale spokojnie, wszystko się zmieści.-
Przywitaliśmy się z nią i z Pawłem, przekazałem Damianowi klucze od mieszkania i po otwarciu przez mamę Pawła tylnej klapy w samochodzie, zaczęliśmy pakować sprzęt i torby do środka. Pani Klara spoglądała to na Dawida to na Roberta, w końcu zapytała.
-Karol, który z chłopców to twój brat?-
-Ten młodszy.-odpowiedziałem, nie wyjaśniając który z nich jest młodszy, co nie było łatwe do odgadnięcia.-Ten wyższy.-dodałem dla sprostowania.
Dawid uśmiechnął się do niej uprzejmie i pokiwał ręką.
-To ja.-
-Jest pewne podobieństwo.-podała mu rękę.-Miło cię w końcu poznać, Dawidku, sporo o tobie słyszałam od Pawła i twojego brata.-
-Mam nadzieję, że same dobre rzeczy.-młody zawstydził się, ściskając dłoń kobiety.
-Ależ oczywiście, jedynie dobre rzeczy o tobie słyszę.-uśmiechnęła się do niego.-No, chłopcy, gotowi do drogi?-
-Tak jest!-powiedzieliśmy zgodnie.
-To zapraszam do samochodu.-
Pożegnaliśmy się z Damianem i wyruszyliśmy na dworzec. Dotarliśmy tam bardzo szybko, przenieśliśmy nasze bagaże i sprzęt na peron, gdzie już czekał nasz pociąg i po krótkim pożegnaniu z mamą Pawła wsiedliśmy do wagonu. Po chwili skład ruszył powoli w kierunku północnym, wioząc nas na spotkanie morza.

15 komentarzy:

  1. fajne ;33
    czekam na dalszą część ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow !! Super !! Po prostu mega xD nmg sie doczekać już przyjazdu nad morze :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, jest już następny rozdział i upragnione morze :3

      Usuń
  3. Kocham twoje opowiadanie.
    Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału.

    Yumi. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest kolejny rozdział, mam "płodne" dni :D

      Usuń
  4. bardzo mi się podoba, że wprowadzasz coraz więcej postaci do opowiadania. Rozdział super, tylko szkoda że taki krótki :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :3 Już jest kolejny rozdział, mam nadzieję, że zadowoli Cię swoją długością :)
      (wow, cokolwiek dwuznacznie to zabrzmiało, a nie taki był mój zamiar 0.o)

      Usuń
    2. ehh, u ciebie często bardzo coś brzmi dwuznacznie

      Usuń
  5. Masz talent kolego .

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już pisałam wczesniej..Twoje opowiadania są niesamowite. Trzymają w napięciu do ostatnich zdań. Nie da się go czytać wybiórczo.. Fabuła nie jest skomplikowana ,dzięki czemu nic się nie myli i wszystko jest jasne ^-^ Oby tak dalej ! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :3 ~Arbuzik♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, takie komentarze motywują m nie, aby starać się jeszcze bardziej :3
      Kolejny rozdział już jest, zapraszam :D

      Usuń
  7. Tylko powiedz, że będzie kolejna część tego rozdziału ;) proszę , błagam , hehe
    jesteś niesamowity jak zawsze ;D

    OdpowiedzUsuń